-Nie no kurna uszczypnij mnie! 4-!Serio?!To chyba moja najlepsza ocena z polaka w życiu!
-No widzisz jednak zgrany z nas zespół.
-Taa dzięki,ale muszę już iść ..
-Lucy poczekaj!
-Czego ty chcesz?!
-No bo...Tak myślałem może wyszlibyśmy gdzieś w sobotę?
Uff na szczęście miałam jakąś wymówka i nawet nie musiałam kłamać.
-Sorry ale w sobotę nie mam czasu
-A w niedzielę?
Cholera co za dzieciak!
-No nie wiem..
-Proszę,tak po przyjacielsku żeby się lepiej poznać.
-Eh..Nie odczepisz się ode mnie jak się nie zgodzę,prawda?-pokiwał głową -Ugh. no dobra.
-Super,przyjdę po ciebie po piątej.Do zaobaczenia!
-Taa ,taa nara.
Zawaliście popsuł mi cały piątkowy nastrój -,-.Właśnie skończyła się ostatnia lekcje i szłam w stronę pokoju marząc by tylko walnąć się na łóżko i zwalić wszystko na Rayana.Ledwo zdążyłam zejść ze schodów,a już usłyszałam krzyki,od razu rzuciłam się w stronę drzwi.
-AAAAAA!Zostaw mnie potworze!Odczep się nic nie mam!
-Nie martwcie się już jestem!Przybywam aby walczyć ze złem! Pikachu wybieram cię!......-,-
...eee...Kate co ty robisz?
-Nie widzisz mucha mnie goni i chce mi zjeść całe masło Batmanie ratuj mniee!- biegała jak idiotka po pokoju wymachując delmą i drąc się wniebogłosy
-Dżizas Krajst z kim ja mieszkam..<facepalm>- zdjęłam trampka i za jednym zamachem przycisnęłam muchę do podłogi
-Mój ty bohaterze!-rzuciła mi się na szyje-A ty giń poczwaro giń giń giń!Na pasztet z nią na pasztet!-wrzeszczała dobijając ją kapciem
-Kate kurwa brudzisz dywan!
Nie przejmując się mną pobiegła o kuchni ,wzięła łyżkę i podniosła nią muchę wyrzucają ją razem z łyżką przez okno.
-Giń i wypierdalaj poczwaro!
-Kate ty zjebie pospolity to może komuś spaść na głowę,a poza tym szkoda łyżki..Zresztą co ja się będę fatygować..-opadłam na łóżko plackiem rzucając torbę na podłogę-Nienawidzę życia!
-Co się stało?-siadła i zaczęła wpierdalać masło.
-Nic.Po prostu jestem jebniętą idiotką,która zgodziła się na coś głupiego.
-Może chcesz trochę masła na poprawę humoru?
-Nie dzięki,nie wpierdalam delmy łyżkami tak jak ty!
-Ranisz mnie!
-A tak w ogóle gdzie są dziewczyny,przecież kończymy lekcje o tej samej porze.
-Tego to ja te nie wiem.Może porwał je Dariusz i zaciągnął do wanny?
-Kate..-,-
-A nie ważne.Wiem mam pomysł!zrobię nam mięsnego jeża na poprawę humoru! -podbiegła w podskokach do lodówki-Ej,kto zjadł ostatnią szynkę?
-No z tego co pamiętam to ty...
-Oj tam!Pójdę do sklepu i kupię nową.Mięsny jeż,mięsny jeż ty go zjesz ,ty go zjesz-i już jej ni było.
Nareszcie mam chwilę dla siebie.Zaczęłam wypakowywać lekcje i pakować się na poniedziałek.Raczej w weekend nie będę miała na to czasu -,-. A tak w ogóle ,on powiedział że przyjdzie po mnie po piątej...No właśnie tylko gdzie?Przecież nie dałam mu numeru pokoju.Jestem uratowana Alleluja!Od razu poprawił mi się humor.Włączyłam wieże Jess i zaczęłam odrabiać lekcje nucąc.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
No wreszcie coś się dzieje !Jestem dumna z tego rozdział udało mi się jakoś spiknąć Louisa i Alice i przynajmniej jest tam coś śmiesznego.Postaram się dodawać więcej takich rozdziałów bo akurat mam wenę.
Sophie♥
no przynajmniej troche mniej wulgaryzmu... jak już musisz dawać przekleństwa to tylkow dobrych momentach a nie bez powodu...
OdpowiedzUsuńfajne opowiadanie... ;-)
te pytania są głupie według mnie lepiej bez nich...-,-